Normobaria

co to jest Normobaraia - komory Normobaryczne

Artykuł wynalazcy metody – doktora Jana Pkrywki  – Zarys historyczny idei normobarii z naciskiem na jej wpływ na długowieczność

Mieszkania normobaryczne.

Normobaria  jest już dziś istniejącą, techniczną realizacją odwiecznych marzeń ludzkości o długowieczności i nieśmiertelności.

Trzeba sobie to jasno uświadomić, iż jesteśmy w poważnym, powiedziałbym dramatycznym błędzie, jeżeli uważamy, że warunki przyrodnicze, w których ludzkość żyje od tysięcy lat są warunkami najbardziej sprzyjającymi zdrowiu i życiu.

I nie chodzi tu o te drobne skażenia środowiska czy nieistotne zmiany, tak rozdmuchiwane przez propagandę zmiany klimatyczne.

Wiele osób będzie w szoku jeśli uświadomi sobie, że tak naprawdę, oddycha i żyje w szkodliwej dla swego zdrowia, a w dłuższej perspektywie, zabójczej dla życia, niesprzyjającej gazowej atmosferze.

Od czasów, opisanych w micie o puszce Pandory, ludzkość oddycha atmosferą, która jest znacząco inna od atmosfery, która istniała do tego momentu dziejów ludzkości. Dlatego po tym zubożeniu atmosfery Ziemi pojawiły się te choroby i niedomagania.

Do tego czasu ludzie praktycznie nie chorowali i dożywali wieku około 900 lat, by krótko przed śmiercią zacząć szybko tracić siły, po czym następowała śmierć podobna do zaśnięcia. Wiele elementów składało się na taki stan..

Jest już wiele poszlak, porozrzucanych po różnych dyscyplinach wiedzy przyrodniczej, składających się na całościowy obraz, który wskazuje na zupełnie inne warunki jakie winna spełniać idealna na Ziemi atmosfera, czyli właściwa do życia mieszanka oddechowa.

Na przykład, przed tym czasem niebo zamiast koloru błękitnego było niemal zupełnie białe, a światło docierające do ziemi było przez tą grubą warstwę gazu odpowiednio i najoptymalniej dla życia filtrowane. Można to i dziś zaobserwować gdybyśmy zjechali cztery kilometry pod ziemię a następnie spojrzeli w niebo. Było by białe nie niebieskie. Na tej głębokości panuje właśnie ciśnienie około tysiąc pięćset hektopaskali.

Tak gruba atmosfera, około 4 kilometry grubsza od dzisiejszej, powodowała że dzień był mniej upalny, a noc zdecydowanie cieplejsza. Przypuszcza się, że dobowe różnice temperatur nie przekraczały pięciu stopni Celsjusza.

Rozkład temperatur na kuli Ziemskiej był bardzo mało zróżnicowany i w okolicy biegunów temperatura przypuszczalnie wahała się w okolicy szesnastu stopni a na równiku wokół dwudziestu jeden.

Nie było wtedy również deszczy w dzisiejszym rozumieniu. Sprawę dostarczania wilgoci roślinom rozwiązywała codzienna obfita porcja rosy.

W Ogrodzie Eden były również niepotrzebne mieszkania i domy bo grzanie było niepotrzebne wiatrów i opadów atmosferycznych również nie było.

Przypuszcza się też, że aż do około godziny dwudziestej drugiej było jeszcze szarawo i już od około drugiej zaczynało się rozjaśniać. Ta grubsza atmosfera działała dla promieni słonecznych jak światłowód. Ciemna noc, przypuszcza się, to było tylko około cztery godziny.

Przekładało się to bezpośrednio na większe wymiary roślin i szybkość ich wzrastania, więcej godzin wegetacji na dobę.

Słońce w samo południe nie paliło aż tak, jak dzisiaj i nie powodowało szkodliwych oparzeń gdyż jego jasność docierająca do powierzchni Ziemi była co najmniej o dwa rzędy mniejsza.

Ponadto wobec tego, iż nie było pór roku przez cały czas temperatura była niemal stała. Takie problemy jak przeziębienia nie występowały zupełnie, a wiemy, że większość chorób zaczyna się od niby banalnych przeziębień.

Rośliny owocowały cały czas a ich owoce i wymiary były w porównaniu z dzisiejszymi imponujące zatem żywności było w nadmiarze, dlatego również stress związany z zapewnieniem sobie pożywienia nie istniał co znacząco obniżało stres oksydacyjny. To z kolei przyczyniało się do powolniejszego niszczenia komórek a zatem do długowieczności.

Nie było wtedy również deszczy w dzisiejszym rozumieniu. Sprawę dostarczania wilgoci roślinom rozwiązywała codzienna obfita porcja rosy.

W Ogrodzie Eden były również niepotrzebne mieszkania i domy bo grzanie było niepotrzebne wiatrów i opadów atmosferycznych również nie było.

Przypuszcza się też, że aż do około godziny dwudziestej drugiej było jeszcze szarawo i już od około drugiej zaczynało się rozjaśniać. Ta grubsza atmosfera działała dla promieni słonecznych jak światłowód. Ciemna noc, przypuszcza się, to było tylko około cztery godziny.

Przekładało się to bezpośrednio na większe wymiary roślin i szybkość ich wzrastania, więcej godzin wegetacji na dobę.

Słońce w samo południe nie paliło aż tak, jak dzisiaj i nie powodowało szkodliwych oparzeń gdyż jego jasność docierająca do powierzchni Ziemi była co najmniej o dwa rzędy mniejsza.

Ponadto wobec tego, iż nie było pór roku przez cały czas temperatura była niemal stała. Takie problemy jak przeziębienia nie występowały zupełnie, a wiemy, że większość chorób zaczyna się od niby banalnych przeziębień.

Rośliny owocowały cały czas a ich owoce i wymiary były w porównaniu z dzisiejszymi imponujące zatem żywności było w nadmiarze, dlatego również stress związany z zapewnieniem sobie pożywienia nie istniał co znacząco obniżało stres oksydacyjny. To z kolei przyczyniało się do powolniejszego niszczenia komórek a zatem do długowieczności.

Dlatego to przeciętna długość życia z ponad dzięwięćsetletniego skróciła się do poniżej dziewiędziesięcioletniego.

Nasze ludzkie ciało, jak również ciała pozostałych żywych organizmów bytujących na Ziemi, zostało stworzone do takiej jak wyżej opisałem atmosfery, a dowody na to można znaleźć w podręcznikach fizjologii, biochemii, toksykologii, pod warunkiem, że przeczytamy te podręczniki z uwagą, a wiedza ta zawarta jest „pomiędzy wierszami”.

Profesor Konstantin Butejko postawił w tej materii ostatnią kropkę nad, i w swoich przełomowych badaniach nad patologią niedoboru dwutlenku węgla w ustroju, wynikającą z dramatycznego niedoboru tego metabolitu, w obecnej atmosferze Ziemi.

Marzenia ludzkości o prawdziwej długowieczności jak w opisach Ogrodu Eden, a nawet o nieśmiertelności, które towarzyszyły jej od wieków, dzięki najświeższym odkryciom i międzydyscyplinarnym spostrzeżeniom pozwalają już dziś poważnie myśleć o nich. Tym bardziej, że dodatkowe ostatnie odkrycie wyjątkowych właściwości zioła o nazwie Scutelaria bajkaliensis, czyli znanej zielarzom na całym świecie Tarczycy bajkalskiej, poprzez swój mobilizujący wpływ na telomerazę, ale tylko na te komórki które weszły w swój ostatni cykl życiowy, czyli w stan senescencji, pozwala nam nawet spodziewać się możliwości osiągnięcia nieśmiertelności całego ustroju, gdyż na poziomie hodowli tkankowej efekt ten już jest bezspornym faktem naukowym.

Teraz należy jedynie stosować te procedury i przez najbliższe setki lat pilnie obserwować, czy nieśmiertelność na poziomie komórkowym przełoży się na nieśmiertelność, a przynajmniej na kilkusetletnią długowieczność, na poziomie makro ustroju.

Wielką zachętą do praktykowania tej łatwej i taniej procedury jest przykład życia Li Ching Yuna, który przeżył ponad 250 lat w doskonałym zdrowiu, kondycji fizycznej i psychicznej.

Ta prosta procedura polega bowiem jedynie na przyjmowaniu co dziesięć tygodni w sumie dwunastu kapsułek po 50 miligramów „Bajkaliny plus” dwa razy dziennie. Jednak stosowanie samej bajkalinostymulacji, pomimo szokujących perspektyw, jest jednak zaledwie planem „B” Akademii Długowieczności z tego powodu, że człowiek ją stale stosujący będzie przez setki lat starcem, pomimo że będzie w kondycji, człowieka w pełni sił życiowych. Do czasu osiągnięcia tego wyglądu zewnętrznie starzał się będzie w normalnym, dziś obserwowanym tempie, po czym dalsze starzenie zatrzyma się definitywnie. Dlatego jest to zaledwie plan „B”.

Natomiast planem „A” Akademii Długowieczności jest dodatkowe zastosowanie trzech dalszych filarów długowieczności, w którym koniecznym będzie zamieszkanie w normobarii, stałe używanie wody zredukowanej i okresowe stosowanie hyperendorfinemii pod postacią na przykład naltreksonostymulacji małymi dawkami (LDN).

Komory, lub bardziej oddającym istotę określeniem, będzie określenie, mieszkania normobaryczne, dadzą nam jeszcze inny, znacznie bardziej atrakcyjny obraz egzystowania na Ziemi. Owszem proces starzenia będzie przebiegał, ale dzięki wodorowi zawartemu w zredukowanej wodzie Redox, będzie on znacznie, lub nawet bardzo znacznie spowolniony.

Aparat, do bieżącego produkowania wody Redox, będzie nieodzownym elementem mieszkania normobarycznego, jako wyposażenie bezwzględne.

Będzie zatem możliwa taka sytuacja, w której człowiek liczący sobie, na przykład dwieście lat zachowa wygląd człowieka czterdziestoletniego, oraz będzie miał jego wydolność, siły i samopoczucie.

Kontynuując przez setki lat plan „A”, lub w najgorszym razie plan „B” zapewne dożyjemy odkrycia i wprowadzenia planu „C” Akademii Długowieczności, który będzie polegał na takim wydłużeniu telomeru w komórkach naszego ciała, że ciało nasze przebuduje się do wyglądu dziś obserwowanego człowieka w wieku około 25 do 35 lat osiągając fizyczną nieśmiertelność.

Reasumując zatem, dzięki rozwojowi nauki, technologii i zrozumieniu warunków Ogrodu Eden, mieszkania normobaryczne, z pełnym wyposażeniem w pozostałe trzy filary długowieczności, zdają się być kompletną materialną realizacją odwiecznych marzeń ludzi*,* o długowieczności i o nieśmiertelności.

źródło: Dr Jan Pokrywka – październik 2014